Moje podsumowanie roku 2025

Moje podsumowanie roku

W poprzednim wpisie po prostu wyraziłam swoją wdzięczność, a teraz czas na konkrety. W końcu żadne podsumowanie nie może się bez nich obejść.

zarówno stałych, jak i projektowych, jednocześnie pracując z 8 Klientami z poprzednich lat. WSZYSCY Klienci (tak, był też jeden mężczyzna) trafili do mnie albo z polecenia (bezpośredniego lub pośredniego, poprzez oznaczenie w mediach społecznościowych) albo znaleźli mnie sami – przez wyszukiwarkę albo w social mediach.

Jestem z tego bardzo dumna!

Po pierwsze dlatego, że polecenia zadowolonych Klientów najlepiej świadczą o jakości mojej pracy. Po drugie dlatego, że zwyczajnie nie lubię przepychać się i licytować na grupach. Konsekwentna, jakościowa praca i zdobywanie zaufania w długim terminie są zdecydowanie bardziej w moim stylu i na szczęście nawet w szybkim świecie onlajnów to działa.

W tym roku otrzymałam ogrom pięknych słów od moich Klientów: i w formie oficjalnych opinii o współpracy i bezpośrednich wiadomości. To dla mnie bardzo, bardzo cenne! Poczucie bycia docenianą to moje paliwo do dalszych działań.

oczywiście ze strachem i niepewnością, ale każde z nich zakończyło się sukcesem. Chciałabym wierzyć w swoje możliwości i doceniać się tak, jak to robią moi Klienci! 😉 W każdym razie moje umiejętności i doświadczenie znacznie się w tym roku zwiększyły.

Do końca roku umieściłam na nim 24 wpisy! Kolejne czekają w kolejce 😉. Co tu dużo mówić, lubię go!

(podobnie pewnie na Facebooku i LinkedInie), co uważam za potężny wynik, biorąc pod uwagę mój stosunek do social mediów i niskie, jak na ich standardy, założenia minimalnej i optymalnej częstotliwości moich publikacji.

50 nowych osób zaobserwowało moje konto. Czy to dużo, czy jest się czym chwalić? TAK! Przecież to znaczy, że niemal 1 osoba tygodniowo, przez cały rok, stwierdzała, że warto obserwować to, co robię. I każda z nich ze mną została!

Jako preferująca słowo pisane introwertyczka uważam to za duży sukces. Czy były idealne? Nie, ale były wystarczająco dobre. Po jednym z nich, tym, w którym mówiłam o swojej pracy i wartościach, którymi się kieruję, otrzymałam bardzo piękną wiadomość od osoby, która rozwija swoją działalność. Oraz propozycję współpracy od świetnej Klientki, której także było bliskie to, o czym mówiłam. Ta współpraca rozszerzyła się o kolejne zakresy 🙂.

To był plan na styczeń/luty, ale temat mnie wciągnął do tego stopnia, że pracując w każdej wolnej chwili (czasem w nocy 😉) ogarnęłam go w… tydzień! Zostały ostatnie testy, działania końcowe i na początku nowego roku zaproszę Cię do skorzystania z nowej usługi.

Kiedy planowałam go na początku stycznia, ta kwota, chociaż obiektywnie niewygórowana, wydawała się nie do osiągnięcia. A jednak! Czy cieszę się, tak jak myślałam, że będę, jeśli się uda? Nie, bo ta kwota jest już dla mnie nieaktualna i cel na przyszły rok jest znacznie wyższy. I wydaje się tak samo nieosiągalny, jak tegoroczny.

Chociaż zaplanowałam sobie luźny wrzesień bez dużych projektów, żeby być maksymalnie dyspozycyjna, adaptacja trwała… 3 dni. Mój syn kocha swoje przedszkole, już w październiku zaczął żądać wydłużenia pobytu i niezbyt cieszy się na mój widok, kiedy po niego przychodzę 😄.

✨✨✨

To był dobry rok!
Życzę sobie takiego progresu i takich ludzi wokół mnie także w następnym! 🩷