6 rzeczy na 36 urodziny

6 faktów o mnie na 36 urodziny

Dzisiaj niecodziennie, zupełnie lajfstajlowo. Z okazji 36 urodzin, 6 faktów na mój temat. Pierwsze, które mi przyszły do głowy, kiedy zastanawiałam się nad urodzinowym postem.

Książki towarzyszą mi od zawsze. Nie pamiętam chwili, w której zostałam zapisana do biblioteki. Ja po prostu od zawsze do tej biblioteki chodziłam; czytałam i czytam bardzo dużo. I niezmiennie jestem pod wrażeniem wspaniałości czytania książek: za około 10 zł (używana) lub 50 zł (nowa) można mieć kilka godzin doskonałej rozrywki. Nie ma porównania z niczym innym.

Bonus: książkę można puścić dalej w świat, w przeciwieństwie do wielu innych towarów nie traci wartości, dopóki da się ją przeczytać.

Przez większość życia korzystałam z bibliotek, a odkąd jestem w stanie kupić sobie tyle książek, ile potrzebuję, czuję się bogata.

Uwielbiam chodzić i kiedy tylko okoliczności pozwalają, przemieszczam się w ten sposób. Oprócz chodzenia biegam na długie dystanse. I o ile kocham chodzenie po dworze, to do biegania zdecydowanie wybieram bieżnię. Kiedy jeszcze biegałam na siłowni, a nie w domu, byłam często pytana o to, czy trenuję do zawodów. Logiczne pytanie, jeśli widzisz kogoś, kto kilka razy w tygodniu spędza po 2 godziny na bieżni. Zdziwienie budziła odpowiedź, że nie – biegam tylko dla przyjemności. W ruchu najlepiej mi się myśli i często właśnie wtedy słucham szkoleń i webinarów.

Minimum 10 tysięcy, a optimum 15-20 tysięcy kroków dziennie niezbędne jest mi do dobrego samopoczucia.

Pracowitość, dyscyplina, odpowiedzialność i wnoszenie wartości do społeczeństwa mają dla mnie bardzo duże znaczenie. Te cechy cenię też u innych osób.

Nawet kiedy pracowałam w miejscach, które nie były zbyt fajne, zawsze dawałam z siebie bardzo dużo i podchodziłam do swoich obowiązków z zaangażowaniem.

Gdybym pod względem finansowym mogła nie przepracować już ani jednego dnia i tak bym pracowała. Pewnie coś bym zmieniła, do pewnych rzeczy podchodziłabym z większą odwagą, ale nie mam wątpliwości, że praca zawodowa nadal byłaby obecna w moim życiu.

Pochodzę z małego miasteczka na Lubelszczyźnie. Między 18 a 21 rokiem życia mieszkałam jeszcze w czterech miastach, ale na swoje stałe miejsce do życia wybrałam dopiero kolejne. To właśnie Zieloną Górę traktuję jako swój dom. To piękne, spokojne miasto, które łączy wygody miasta wojewódzkiego z łatwością poruszania się i dostępem do terenów zielonych i lasów.

Na mojej liście „co zrobię, jeśli wygram x mln zł” nie ma ani jednej podróży. Tak po prostu. Lubię pojechać 1-2 razy w roku gdzieś w miarę niedaleko, ale nic poza tym. Chociaż po cichu marzę o tym, żeby żyć w ciepłym klimacie, ale bez konieczności przeprowadzki.

Co ciekawe, wśród moich Klientek jest wiele pasjonatek podróży.

Bałagan mnie denerwuje, męczy i nie jestem w stanie dobrze w nim funkcjonować. Lubię sprzątać, porządkować i układać, choć oczywiście czasem mi się nie chce lub brakuje mi czasu. Tak jak w pracy, w obowiązkach domowych też mam harmonogram i procedury.
Efektywnie odpoczywam dopiero wtedy, kiedy wszystko w każdej dziedzinie życia jest zrobione.
Oprócz sprzątania lubię i potrafię też gotować i piec. Gdyby praca zawodowa nie była dla mnie równie ważna, pewnie mogłabym się spełniać jako kura…. yyy… mysz domowa.


No dobra, do głowy oczywiście przyszły mi jeszcze myszy i moja miłość do nich, ale o tym chyba wie każdy, kto mnie zna 😀

Czy coś Cię zaskoczyło? A może któryś punkt nas łączy?